Grzegorz Tamecki wraz ze swoją żoną - Patrycją Tamecką są odpowiedzialni za oszustwa na dużą skalę (kilka milionów złotych) w wyniku, których pokrzywdzonych jest wiele osób, m.in. osoby publiczne: Beata Pawlikowska i Zbigniew T. Nowak.
Główna działalność przestępcza dotyczy spółek MediaCom Press sp. z o.o. Wydające m.in. miesięcznik „ZDROWIE bez leków” oraz MGM Biznes sp. z o.o. zajmująca się m.in. produkcją suplementów diety.
Pierwsze przekręty
Jednak początki działalności pseudobiznesowej Tameckiego sięgają lat 2010-2015, kiedy wraz ze swoim szwagrem Michałem W. prowadził drukarnie KMDRUK na łódzkim Księżym Młynie. Działalność ta zakończyła się potężnymi długami Grzegorza Tameckiego i jego szwagra oraz celowym wpędzeniem w bankructwo ich kooperantów. Jedną z poszkodowanych osób jest właściciel łódzkiej drukarni Gutenberg – Jerzy Komarowski. Przyjmował on zlecenia druku od Tameckiego, który przedłużał terminy płatności i kłamał, że są problemy z wypłatami od wydawców. W rzeczywistości Tamecki żerował na uczciwości Jerzego Komarowskiego. Finalne zadłużenie drukarni Gutenberg osiągnęło sumę ok. 1,5 mln zł. Grzegorz Tamecki okazał się osobą niewypłacalną, ponieważ niczego nie posiada, a cały jego majątek jest majątkiem żony, z którą przed małżeństwem zawarł przezornie rozdzielność majątkową. W świetle dalszych wiadomości można łatwo domyślić się, że już wcześniej planował wzbogacanie za wszelką cenę. Kiedy wierzyciele zaczęli się domagać zwrotu pieniędzy Tamecki ulotnił się z Księżego Młyna oraz z miejsca swojego zameldowania u rodziców w Prusinowiczkach na łódzkie osiedle Retkinia. Po wybudowaniu domu we Florentynowie wyprowadzili się tam z całą rodziną. Jego szwagier – Michał W., okazał się na tyle przyzwoity, że spłaca w ratach dług Jerzemu Komarowskiemu. Tamecki, chociaż jest milionerem, nie dał na ten cel nawet złotówki. Nie spłaca także swoich długów w innych drukarniach, papierniach i hurtowniach poligraficznych.
Antyklerykalny wydawca
Kolejnym biznesem Tameckiego i jego szwagra był antyklerykalny tygodnik „Faktycznie”. Tamecki przejął cały zespół redakcyjny tygodnika „Fakty i Mity” po aresztowaniu jego wydawcy i redaktora naczelnego – Romana Kotlińskiego. Prawdopodobnie pomógł mu w tym ktoś wysoko postawiony, z kim Tamecki miał do pewnego momentu niejasne powiązania. Po roku działalności tygodnik został zamknięty rzekomo z braku zysku, a załoga została bez wypłat. Wierzycielami są m.in. prof. Jan Hartman i Damian Duszczenko. Więcej o tej sprawie można przeczytać na stronach serwisu Press – https://www.press.pl/tresc/51050,_tygodnik-faktycznie_-zniknal-z-rynku_-wydawca-zapowiada-upadlosc
ZDROWIE bez leków (ale z suplementami)
Następnym pomysłem był miesięcznik o zdrowiu „ZDROWIE bez leków”, który Tamecki otworzył z Tomaszem K. i Markiem W. I tu zaczyna się przygoda Tameckich z dużymi pieniędzmi.
Miesięcznik był strzałem w dziesiątkę, a dzięki współpracy z kontrowersyjnymi autorami takimi jak: Jerzy Zięba, Hubert Czerniak czy Jerzy Jaśkowski szybko osiągnął popularność i duży nakład. Tamecki postanowił zająć się produkcją i sprzedażą suplementów diety. Okażą się one jego gwoździem do trumny ze względu na liczne nieprawidłowości i oszustwa związane z ich produkcją.
Łańcuch nierzetelności rozpoczyna się już od dostawcy surowców i importera – Michała Uroczyńskiego. Jego spółka Raw Forest sp. z o.o. (której udziałowcem jest także żona Tameckiego) zajmuje się importem surowców do produkcji suplementów diety dla marek Herbasano (marka Tameckiego), Raw Forest (marka Tameckiego i Uroczyńskiego), suplementów Zbigniewa T. Nowaka, suplementów Beaty Pawlikowskiej (Zdrowa Sowa), Profitaktyki, Fit Matki Wariatki - Joanna Kajstura i innych podmiotów.
Beata Pawlikowska
Wszystko byłoby super, gdyby nie wrodzona pazerność Tameckiego i chęć wykorzystania współpracowników. Pierwszą poszkodowaną została Beata Pawlikowska. Tamecki „uwiódł” ją wizją wspólnie zarobionych milionów na tyle, że zgodziła się ona za założenie z nim spółki handlowej Zdrowa Sowa, wydawnictwa wydającego jej książki i fundacji Wiedza i Nadzieja.
W skrócie podsumowując działalność tych podmiotów Beata Pawlikowska:
- przez okres działania sklepu zdrowasowa.pl z produktami z jej wizerunkiem (4 lata), które reklamowała na swoich social mediach oraz w miesięczniku „ZDROWIE bez Leków” nie otrzymała ani złotówki zysku,
- straciła prawa do swoich 5 książek wydanych przez ich wspólne wydawnictwo,
- został nadszarpnięty jej wizerunek poprzez przeterminowane i zepsute produkty żywnościowe oraz suplementy diety oferowane przez sklep z jej wizerunkiem.
Tamecki bezustannie zasłaniał się brakiem zysku. Jednak spółka Zdrowa Sowa generowała np. za rok 2023 – 2.789.000 zł przychodu, za rok 2024 – 2.384.000 zł przychodu, a za rok 2025 – 972.000 zł przychodu. Czyli łącznie grubo ponad 6 mln zł przychodu w ciągu 3 lat. I to przy bardzo wysokiej marżowości produktów i niskich kosztach obsługi. Spółka wykazywała zysk tylko w pierwszym roku. Później były już tylko straty, ponieważ pieniądze były wyciągane ze spółek przez Tameckiego (prezes zarządu) i Patrycję Tamecką (udziałowiec) na jednoosobową działalność gospodarczą tej ostatniej – firmę Dobre Momenty. Firma ta tworzyła fikcyjne koszta, m.in. – obsługę graficzną, projektową i marketingową wystawiając spółce Zdrowa Sowa kosmicznej wartości faktury zakupowe.
Kiedy Beata Pawlikowska zorientowała się, że prawdopodobnie padła ofiarą oszustwa, Tameccy, którzy wcześniej co tydzień bywali z nią na wszelakich imprezach, zerwali kontakt i zablokowali ją we wszelkich komunikatorach. Miesiącami unikali wszelkiego kontaktu zasłaniając się problemami zdrowotnymi Tameckiego, pobytami w szpitalach, sanatoriach itp. Obecnie sprawa jest na etapie zgłoszenia podejrzenia przestępstwa do prokuratury, która podjęła czynności w tej sprawie. Sklep – Zdrowa Sowa przestał działać, a Beata Pawlikowska zerwała wszelką współpracę z Tameckim.
Straty z tytułu pozbawienia jej dochodów ostrożnie szacuje na ok. 1,5 mln zł!
Zbigniew T. Nowak
Kolejnym spektakularnym i bezczelnym oszustwem jest sprawa Zbigniewa T. Nowaka – popularnego znawcy roślin leczniczych związanego ze środowiskiem Radia Maryja. To kolejna naiwna ofiara Tameckich.
Interes szedł wyśmienicie – dzięki produktom Nowaka spółka MediaCom Press w 2024 roku osiągnęła obrót w wysokości 15 400 000 zł, a MGM Biznes 5 200 000 zł. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że Zbigniew Tomasz Nowak poprosił po 2 latach współpracy o rozliczenia i wypłatę należnych mu środków. Dodać w tym miejscu należy, że Grzegorz Tamecki zawarł ze Zbigniewem T. Nowakiem ustną umowę: dzielić zyski będą 50/50. Połowa zostanie w spółce MCP, druga połowa ma być dla Zbigniewa Tomasza Nowaka.
Sytuacja się powtórzyła – od „ubóstwianego” Pana Tomeczka, za którym Tamecki fizycznie nosił walizki podczas ich wizyt w Toruniu, do toksycznego psychopaty jak zaczął nazywać Tamecki Zbigniewa T. Nowaka. Wszystko dlatego, że ten drugi upomniał się o rzetelne rozliczenie, nabierając coraz więcej podejrzeń co do uczciwości Tameckiego. Udział w tym miała Beata Pawlikowska, która skontaktowała się z Zbigniewem dzieląc się swoimi doświadczeniami a propos Tameckiego. Oczywiście Tamecki zerwał i z nim kontakt, ograniczając się początkowo do maili i smsów. Głównie próbujących zastraszyć zielarza i wymóc na nim pogodzenie się z „losem”.
Sprawa zaszła tak daleko, że Nowak zgłosił fakt nękania go zastraszającymi i szantażującymi smsami policji.
Ze Zbigniewem T. Nowakiem, Tamecki poszedł na całość. Ukradł mu i fizycznie i w sferze praw autorskich suplementy diety, a ich stworzenie przypisał bliżej nieokreślonemu zespołowi firmowemu. Skopiował także autorski kalendarz Nowaka, który on wydawał od wielu lat. Dopóki Nowak mu nie zabronił sprzedawał jego suplementy, książki i wszelkie inne produkty. Po wezwaniu do zaprzestania i zagrożeniu środkami prawnymi suplementy Nowaka dostały nowe naklejki – już bez wizerunku zielarza i bez adnotacji – „Oryginalna receptura opracowana przez Zbigniewa T. Nowaka”. Pod nazwą Apteka Natury (nazwa ukradziona przez Tameckiego z tytułu książki dr. Górnickiej) prowadzone zostały dalej do obrotu naruszając prawa autorskie Zbigniewa T. Nowaka. Tamecki odmówił także wydania Nowakowi jego książek oraz jakichkolwiek produktów przez niego opracowanych. Doszło do tego, że wystosowane zostało pismo przygotowane przez kancelarie prawną próbujące zastraszyć dochodzącego swoich praw i należności Nowaka karą pół miliona złotych.
I tu trafił Tamecki kosą na kamień. Ponieważ Zbigniew T. Nowak nie tylko się nie przestraszył, ale rozpoczął prywatną krucjatę przeciwko oszustom. W jej przebiegu ustalił wiele nieprawidłowości i oszustw związanych z produkcją suplementów przez Tameckiego w spółkach Soul farm, Pure produkt i Fotam (wszystkie z Tameckim jako prezesem i Tamecką jako wspólnikiem, tylko w Soul farm prezesem jest niejaki Maciej Foszcz – marionetka Tameckiego szantażowana przez niego „utopieniem” finansowym jego zakładu produkcyjnego.
Ustalenia Nowaka zaowocowały licznymi zgłoszeniami do Sanepidu. Temat podjęły cztery jednostki Sanepidu – łódzka, bielsko-bielska, podkarpacka i stołeczna. Potwierdziły one liczne nieprawidłowości w produkcji i wprowadzaniu suplementów diety do obrotu.
Sanepid zgłosił także właściwej prokuraturze możliwość popełnienia przestępstw polegających na:
- importowaniu surowców do suplementów ze sfałszowanymi specyfikacjami (propolis i reishi),
- rozbieżność rzeczywistego składu suplementów oraz informacji na etykietach,
- bezprawne, nie poparte badaniami przedłużanie dat ważności suplementów.
Wszystkie te procedery wykonywane były za wiedzą oraz aprobatą Grzegorza Tameckiego jako prezesa spółek w nie zamieszanych. Jego prawą ręką w tych procederach był Michał Uroczyński – chemik i importer, który bezpośrednio z chińskim dostawcą ustalał co ma znaleźć się na dokumentach celnych i specyfikacjach surowców. Drugą osobą, która o wszystkim wiedziała jest Maciej Foszcz – właściciel zakładu Soul farm produkującego suplementy dla Tameckiego. W procederze brała też udział żona Tameckiego – Patrycja.
W wyniku prywatnego śledztwa wyszło, że Uroczyński zamawiał w Chinach surowce o niskiej jakości oraz specyfikacje świadczące o tym, że są one dużo droższe i lepsze. Proceder ten był powszechny, a różnica pomiędzy ceną zakupu surowców przez Raw Forest Uroczyńskiego i sprzedaży tychże surowców do spółek MCP, MGM, Pure produkt, Joka & CO i innych szła do kieszeni Uroczyńskiego i Tameckich. Oczywiście finalni odbiorcy – Joanna Kajstura (Fit Matka Wariatka), Leszek Zabrodzki, Beata Pawlikowska, Zbigniew T. Nowak i wszyscy inni myśleli, że mają produkty z najwyższej półki.
Prawda jest taka – WSZYSTKIE suplementy produkowane przez Tameckiego, Foszcza i Uroczyńskiego są niskiej jakości o znikomych właściwościach prozdrowotnych. Często przeterminowane o granicznych wartościach skażenia mikrobiologicznego.
Zbigniew T. Nowak swoich roszczeń dochodzi w prokuraturze – złożył doniesienie o możliwości popełnienia wielu przestępstw. Założył też sprawę związaną z naruszeniem praw autorskich i kradzieży własności intelektualnej. Swoje straty wycenia na ponad 2 mln złotych.
Fit Matka Wariatka – Joanna Kajstura
To osoba, dzięki której Tameccy zarobili bardzo poważne pieniądze. Influencerka z ponad 800 tys. followersów okazała się maszyną do zarabiania. To dla niej, aby móc sfinansować jej suplementy okradł z zarobku Zbigniewa T. Nowaka, spółki i swoich wspólników: MediaCom Press i MGM Biznes. Potrzebował pieniędzy na tony surowców – kolagenu, białka itp. Aby z nikim poza Kajsturą nie dzielić się zyskiem założył w tajemnicy przed wspólnikami kolejną spółkę, której został jak zwykle prezesem a jego żona głównym udziałowcem – Joka & CO.
W ciągu roku 2025 korzystając z pieniędzy zarobionych w spółkach matkach i wyprowadzające je z nich osiągnął obrót w spółce Joka & CO ponad 33 000 000 zł. To bardzo duża suma – czystego zysku było około 25 000 000 zł do podziału dla Tameckich i Kajstury. W tym samym roku spółki matki, w których Tamecki jest prezesem zarządu czyli MediaCom Press i MGM Biznes, a w których ma wspólników, z którymi nie chce się dzielić zyskiem notują minimalne zyski lub wręcz straty przy wpływach 15 mln zł na MCP i 5,2 mln zł na MGM. Trzeba uczciwie powiedzieć, że Kajstura nie miała pojęcia ani o machlojach Tameckich, ani o wadliwych i niskiej jakości surowcach używanych do produkcji jej suplementów. Rynek zweryfikował je sam ponieważ po 2 latach prosperity Kajstura wycofała się ze współpracy z Tameckim za względu na niską jakość suplementów i duża liczbę reklamacji. Taka wizerunkowa wtopa jest samobójem dla każdej marki własnej. Obecnie Fit Matka promuje własną linie kosmetyków i perfum produkowanych bez udziału Tameckiego.
Pełnia Zdrowia bez leków w Katowicach
Festiwal ten z jest festiwalem tylko z nazwy i dla celów podatkowych. W rzeczywistości ma na celu przyciągnięcie jak największej liczby prelegentów, po to by wyłuskać wśród nich potencjalne ofiary. Ci z nich, którzy posiadają najliczniejsze fankluby na social mediach namawiani są na produkcję własnych suplementów. Oczywiście przez Tameckiego i jego przydupasów – Marka W. - skądinąd (nie)ciekawą postać prezesa Polskiej Akademii Zdrowia – fikcyjnej organizacji stworzonej na potrzeby marketingowe Jerzego Zięby. Nową postacią w tym gronie jest niejaki Ryszard Sadłoń – chorzowski ekslistonosz i śląski animator ruchu antyszczepionkowego. To owa postać m.in. stoi za wylansowaniem wspomnianego Zięby – specjalisty od lewoskrętnej witaminy C. Persona owa posiada spore znajomości w kręgach medycyny alternatywnej oraz środowisku kibiców piłki nożnej. Pełni on funkcję głównego naganiacza osób pragnących posiadać własne suplementy oraz z racji swoich koneksji zapewnia ochronę Tameckim.
Ostatni pomysł, który podsunął Ryszard Sadłoń Grzegorzowi Tameckiemu to stworzenie czasopisma pod szyldem Wiara i Kultura, które dystrybuowane w kościołach (dzięki koneksjom Sadłonia) namawiać ma wiernych do zakupu m.in. podrobionych Zbigniewowi T. Nowakowi suplementów diety. To dzięki tej ostatniej osobie Tamecki odkrył jaki potencjał sprzedażowy kryje się w kościelnych kruchtach. I nie przeszkadza Tameckiemu we flircie z klerem fakt, że jeszcze niedawno wydawał szkalujący Kościół paszkwil – tygodnik „Faktycznie”, którego był wydawcą i przez pewien czas redaktorem naczelnym. https://lewica.pl/polska/powstal-tygodnik-faktycznie
Pomysł na biznes festiwalowy jest prosty – osobie chętnej do współpracy (prelegentowi Festiwalu Kultury Zdrowia) tworzy się własną linie suplementów, zapewnia i pokrywa koszty produkcji, stworzenia strony internetowej i dystrybucję przez „ZDROWIE bez leków”. Figurant ma reklamować „swoje” produkty, pisać o nich artykuły publikowane w „ZDROWIU bez Leków” (które jest już praktycznie pisemkiem wyłącznie reklamowym, gdzie autorzy piszą zadane teksty o suplementach reklamowanych w magazynie). Tamecki i jego spółki posiadają prawa do suplementów i wyłączność dystrybucji. Zyskiem zazwyczaj dzielą się 60/40 na korzyść Tameckich i ich spółek.
Niby normalny układ, więc gdzie tkwi „haczyk”?
Ano po pierwsze w tym, że figurant nie wie, co tak naprawdę jest w firmowanych jego nazwiskiem suplementach. Fakt oszukiwania na surowcach, cenach i ich jakości potwierdził już m.in. Sanepid. Dodatkowo zawyża się i koszty surowców i obsługę magazynowo-wysyłkową. Tak naprawdę figurant ma ze „swoich” produktów nie więcej niż 20 proc. zamiast 40. A gwoździem do trumny jest to, że żaden z nich nie ma wglądu w prawdziwe statystyki sprzedaży. Zatem większość z nich odchodzi od „kasy” z kwitkiem i bezczelnym tłumaczeniem Grzegorza Tameckiego, że jego suplementy marnie się sprzedają, choć wciąż są w sklepie „ZDROWIE bez Leków”.
W ten sposób zostało oszukanych kilkoro osób, które nie zdecydowały się wstąpić na drogę prawną, a z Tameckimi i resztą szajki nie chcą utrzymywać jakichkolwiek relacji, otwarcie mówiąc o ich nieuczciwości.
Choroby urojone i zaburzenia osobowości
Grzegorz Tamecki jest osobowością złożoną o skłonnościach psychopatycznych o przerośniętym ego, co potwierdziło badanie psychologa przeprowadzone we wczesnym wieku młodzieńczym, na które został skierowany przez dyrekcję pabianickiego liceum, do którego uczęszczał. Tak się ciekawie składa, że jedna z oszukanych osób miała do niego dostęp. Znamienne są u niego stany lękowe przeradzające się w stany paniki. Tamecki rzuca się wówczas na ziemię i tarza nie mogąc poradzić sobie z emocjami. Świadkiem owych stanów było kilka osób z jego bliskiego otoczenia. Wywołują je u niego sytuacje stresowe oraz utrata kontroli nad sytuacją. To częste zaburzenia obserwowane wśród ciężkich socjopatów i manipulantów z zaburzeniami narcystycznymi.
Tamecki jest także hipochondrykiem. Leczył się latami na choroby serca, zaburzenia trawienia charakteryzujące się przewlekłymi i nagłymi bolesnymi biegunkami. Diagnozował także u siebie nowotwory – głównie przewodu pokarmowego.
Wszelkie dolegliwości minęły, kiedy psychiatra zaordynował mu leki psychotropowe, które stosuje w dużych ilościach. Od tego momentu wszelkie „choroby” ustąpiły a Grzegorz Tamecki stracił resztki samokontroli i w swoich oszustwach stał się nadzwyczaj bezczelny uważając się za bezkarnego. Między innymi dlatego, że oficjalnie nie ma nic swojego a wszystko jest własnością żony, z którą ma rozdzielność majątkową. Mieszka jednak wraz ze swoją żoną i dziećmi w nowo wybudowanej willi, a ukradzione pieniądze inwestuje za pomocą żony oraz jej rodziców w kolejne nieruchomości.
Koniec eldorado
Obecnie, t.j. w roku 2026 toczy się w stosunku do Grzegorza Tameckiego, jego żony Patrycji i spółek, których jest prezesem zarządu kilka postepowań w prokuraturze, m.in. z doniesień Sanepidu. Zawiadomienia zgłosiło też pięć oszukanych przez niego osób. Szykują się także pozwy cywilne. Wiele osób ze względu na wysokie koszty procesowe nie zdecydowało się wejść na drogę sądową. Na drogę sądową nie zdecydowała się także wkroczyć część autorów, którzy dali się nabrać na wydanie swoich książek przez spółkę MCP. Nadużycia związane z nierzetelnymi rozliczeniami dotknęły m.in. Andrzeja Frydrychowskiego i Barbarę Kazana co stało się powodem ich długiej nieobecności na łamach miesięcznika „ZDROWIE bez Leków”. Wrócili po 3 latach skuszeni wysokimi wierszówkami i obietnicami rekompensaty „nieporozumień”, przyczyną których były rzekome błędy księgowe. Stało się to po dużym spadku obrotów spółek MCP i MGM spowodowanym zerwaniem współpracy z Beata Pawlikowską, Zbigniewem T. Nowakiem oraz kilkorgiem pomniejszych autorów, kiedy to Tamecki i spółka zmuszeni zostali do pozyskania znanych autorytetów za wszelką cenę, aby utrzymać nakład miesięcznika i wpływy ze sprzedaży.
Tameccy zdają sobie sprawę z tego, że ich koniec nadchodzi. Zintensyfikowali działania mające na celu wyciąganie pieniędzy ze spółek – przede wszystkim do firmy Tameckiej – Dobre Momenty. Większość, jak nie wszystkie spółki, w których jest prezesem Grzegorz Tamecki w 2025 roku osiągnęły straty przy milionowych przychodach. Jednak aparat ścigania został powiadomiony i chociaż powoli, to działa, a konsekwencje oszustw nadejdą nieuchronnie. Tym bardziej, że fiskus interesuje się już przepływami i manipulacjami podatkiem VAT pomiędzy spółkami Tameckiego, a chociażby spółką Raw Forest, której prezesem jest Michał Uroczyński. Tajemnicą poliszynela i księgowych są wzajemnie wystawiane „puste” faktury w celu przerzucania i manipulowania VATem.
Dużym zainteresowaniem Tamecki cieszy się także wśród redaktorów portalu demagog.org, którzy pracują nad dużym materiałem o jego działalności. Sfokusował też na sobie uwagę kilku dziennikarzy śledczych ogólnopolskich mediów, które chcą wykorzystać osobę nieuczciwego przedsiębiorcy do usprawiedliwienia i usankcjonowania ustawy Lex Szarlatan. Niestety, ale osoba Grzegorza Tameckiego stawia w bardzo niekorzystnym świetle środowisko zwolenników medycyny naturalnej. Dodać należy, że nie ma on o tych zagadnieniach najmniejszego pojęcia, zaś ciekawostka jest fakt, iż jako typowy hipochondryk zaszczepił siebie i całą swoją rodzinę wszelkimi możliwymi dawkami kontrowersyjnych preparatów.